czwartek, 26 stycznia 2012

Langing...

Tęsknota jest jak pasożyt...przypomina tasiemca,który pożera nas od środka i żyje tylko dzięki nam... Różnica tkwi w tym, że zamiast organów wewnętrznych, zżera naszą duszę, zżera coś co jest najpiękniejsze w każdym człowieku, zżera naszą tożsamość... zżera to co ulotne i łatwe do zranienia... zżera coś, co trudno będzie później odzyskać..Tęsknota sprawia, że przestajemy jeść, spać, normalnie funkcjonować. Nie daje nam spokojnie żyć, burzy nasz wewnętrzny spokój i harmonię. Rozwala cały nasz świat na drobne kawałeczki. Ludzie najczęściej unikają miłości i zaangażowana. Dzięki temu idą przez świat w miarę normalny sposób. Są też tacy, którzy rzucają się na oślep w wir namiętności. Bawią się życiem i nie przejmują uczuciami innych. Żyją w euforii i oskarżają cały świat za swoje ewentualne niepowodzenia. Jak jest lepiej ? Sama już nie wiem...gubię się w tym wszystkim..

 

Za każdym razem, gdy jest blisko mnie czuję się jak małe dziecko. Nie mogę podjąć żadnej rozsądnej decyzji ani sklecić choć jednego zdania . Zatracam się w jego oczach..tych zielonych, które przypominają świeżość wiosennego poranka. One potrafią powiedzieć wszystko. Nie potrzeba słów. Wystarczy jedno spojrzenie, a słowa ulatują, jak ptaki do nieba. Fruną, wirując nad ziemią , unoszone przez ciepły, wiosenny watr. Te oczy, jego oczy dają mi niekontrolowaną chęć bycia sobą. Pozwalają dostrzec to, czego nigdy nie miałam okazji poczuć. Swobodę miłości, która wzrasta z każdym pocałunkiem, z każdym oddechem, z każdym uderzeniem serca..Poddaję się. Nie chcę z tym walczyć. To jest silniejsze ode mnie. Oddaję się Tobie w całości. Tylko proszę...nie zniszcz mnie, bo za bardzo się przywiązuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz