Tęsknota jest jak pasożyt...przypomina
tasiemca,który pożera nas od środka i żyje tylko dzięki nam...
Różnica tkwi w tym, że zamiast organów wewnętrznych, zżera naszą duszę,
zżera coś co jest najpiękniejsze w każdym człowieku, zżera naszą
tożsamość... zżera to co ulotne i łatwe do zranienia... zżera coś, co
trudno będzie później odzyskać..Tęsknota sprawia, że przestajemy jeść,
spać, normalnie funkcjonować. Nie daje nam spokojnie żyć, burzy nasz
wewnętrzny spokój i harmonię.
Rozwala cały nasz świat na drobne kawałeczki. Ludzie najczęściej unikają
miłości i zaangażowana. Dzięki temu idą przez świat w miarę normalny
sposób. Są też tacy, którzy rzucają się na oślep w wir namiętności.
Bawią się życiem i nie przejmują uczuciami innych. Żyją w euforii i
oskarżają cały świat za swoje ewentualne niepowodzenia. Jak jest lepiej ?
Sama już nie wiem...gubię się w tym wszystkim..
Za każdym razem, gdy jest blisko mnie czuję
się jak małe dziecko. Nie mogę podjąć żadnej rozsądnej decyzji ani
sklecić choć jednego zdania . Zatracam się w jego oczach..tych
zielonych, które przypominają świeżość wiosennego poranka. One potrafią
powiedzieć wszystko. Nie potrzeba słów. Wystarczy jedno spojrzenie, a
słowa ulatują, jak ptaki do nieba. Fruną, wirując nad ziemią , unoszone
przez ciepły, wiosenny watr. Te oczy, jego oczy dają mi niekontrolowaną
chęć bycia sobą. Pozwalają dostrzec to, czego nigdy nie miałam okazji
poczuć. Swobodę miłości, która wzrasta z każdym pocałunkiem, z każdym
oddechem, z każdym uderzeniem serca..Poddaję się. Nie chcę z tym
walczyć. To jest silniejsze ode mnie. Oddaję się Tobie w całości. Tylko
proszę...nie zniszcz mnie, bo za bardzo się przywiązuję...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz