czwartek, 26 stycznia 2012

Without you, baby.

Nastała Cisza. Słychać tylko echo . Echo rozjebanego na maksa serca, którego nie da się już skleić. Za bardzo boli. W powietrzu unosi się zapach waniliowych świec , które zapaliłam przypadkowo , bawiąc się zapałkami. Wpatruję się w ogień, myśląc nad tym co powiedział. Pojawiają się pytania, na które już nigdy nie poznam odpowiedzi. Przez mój umysł jak kłęby dymu przepływają nowe myśli, tezy. Szukam celu. Odpowiednika. Czegoś dla czego warto żyć. Trudno mi się pozbierać, z powodu szoku jakiego doznałam, po usłyszeniu jego słów. Zmieniły mnie. Mnie i moje podejście do tej całej sytuacji. Byłam zabawką. A on dzieckiem. Bawił się mną, dobrze wiedząc jak bardzo będzie mi z tym ciężko. Wyciągnęła jedną fajkę. Włożyła do ust. Zapaliła. Świństwo. Świństwo , które niszczy człowieka. Ale co jej zależało. I tak była zniszczona.


Dzisiejszy dzień był dniem przemyśleń i opanowania tego jednego, wielkiego bałaganu w mojej głowie. Teraz pozostaje oswoić się z nową sytuacją i się do niej przyzwyczaić. To tylko kwestia czasu. Co nie zienia faktu, że czuję się jak debil, który dostał kulką w łeb, a nadal żyje.

 

Mój przyjaciel powiedział mi: - proszę cię, obiecaj mi, że już nie popełnisz tego samego błędu. - ale jakiego? - nie zakochuj się, bo nie mogę patrzeć jak cierpisz, - ee , nie to nic takiego, przejdzie mi... - daj spokój, mnie nie oszukasz... spróbuj mieć do kolesi taki dystans jak ja do lasek, baw się życiem, szalej do woli, ale nie zakochuj się. - ale co mi to da? - swobodę ... i to że już nie będziesz cierpiała przez żadnego debila... Teraz po tym wszystkim dochodzę do wniosku, że to chyba jest jakaś alternatywa na życie. Chyba powinnam ją zastosować. Ale czy mi się uda? Czas pokaże.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz