Nastała Cisza. Słychać tylko echo . Echo
rozjebanego na maksa serca, którego nie da się już skleić.
Za bardzo boli. W powietrzu unosi się zapach waniliowych świec , które
zapaliłam przypadkowo , bawiąc się zapałkami. Wpatruję się w ogień,
myśląc nad tym co powiedział. Pojawiają się pytania, na które już nigdy
nie poznam odpowiedzi. Przez mój umysł jak kłęby dymu przepływają nowe
myśli, tezy. Szukam celu. Odpowiednika. Czegoś dla czego warto żyć.
Trudno mi się pozbierać, z powodu szoku jakiego doznałam, po usłyszeniu
jego słów. Zmieniły mnie. Mnie i moje podejście do tej całej sytuacji.
Byłam zabawką. A on dzieckiem. Bawił się mną, dobrze wiedząc jak bardzo
będzie mi z tym ciężko. Wyciągnęła jedną fajkę. Włożyła do ust.
Zapaliła. Świństwo. Świństwo , które niszczy człowieka. Ale co jej
zależało. I tak była zniszczona.
Dzisiejszy dzień był dniem przemyśleń i
opanowania tego jednego, wielkiego bałaganu w mojej głowie.
Teraz pozostaje oswoić się z nową sytuacją i się do niej przyzwyczaić.
To tylko kwestia czasu. Co nie zienia faktu, że czuję się jak debil,
który dostał kulką w łeb, a nadal żyje.
Mój przyjaciel powiedział mi: - proszę cię,
obiecaj mi, że już nie popełnisz tego samego błędu. - ale jakiego? - nie
zakochuj się, bo nie mogę patrzeć jak cierpisz, - ee , nie to nic
takiego, przejdzie mi... - daj spokój, mnie nie oszukasz... spróbuj mieć
do kolesi taki dystans jak ja do lasek, baw się życiem, szalej do woli,
ale nie zakochuj się. - ale co mi to da? - swobodę ... i to że już nie
będziesz cierpiała przez żadnego debila... Teraz po tym wszystkim
dochodzę do wniosku, że to chyba jest jakaś alternatywa na życie. Chyba
powinnam ją zastosować. Ale czy mi się uda? Czas pokaże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz